Polecane
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Londyn na weekend lub 4 dni - mój plan, transport, noclegi
Debiut tego roku już za mną – jeśli jeszcze nie widzieliście, zapraszam na wpis o magicznym Jeziorze Como. Teraz czas na kolejną wyprawę i kolejny klasyk. Czerwone piętrowe autobusy, czarne taksówki i kultowe budki telefoniczne... Tak, mowa oczywiście o Londynie! Ile razy już tam byłam? Muszę się chwilę zastanowić, ale mój ostatni wyjazd był już piąty. Miasto dobrze znam. Jednak zawsze znajdzie się coś nowego do zobaczenia – albo po prostu sprawdzenia, czy dalej wygląda tak samo. Jak w poprzednim poście stworzę pigułkę wiedzy. Gdzie spać, jaki transport wybrać, co zwiedzić i tym razem nieco napiszę o lotach do Londynu.
W poprzednim poście nie wspomniałam nic o lotach – a przecież to od nich wszystko się zaczyna. Każda moja podróż zaczyna się od okazji, czyli taniego biletu. To właśnie on wyznacza ramy całego wyjazdu – czy będzie to szybki city break na jeden dzień, czy może dłuższa wyprawa. W przypadku Londynu bilety bardzo często można upolować za 120–300 zł w dwie strony. Biletów szukam bezpośrednio na stronach przewoźników – zazwyczaj wybieram Ryanair lub Wizz Air. Startuję z Warszawy Chopina albo z Ławicy w Poznaniu, bo mam najbliżej. Zdarzało się, że wylatywałam też z Wrocławia, Gdańska, Katowic czy nawet Berlina – wszystko zależy od tego, gdzie akurat jest najlepsza cena.
Londyn ma kilka lotnisk, ale tanie linie lądują najczęściej na dwóch – Stansted i Luton. Oba oddalone są od centrum miasta o około 40–55 kilometrów, więc po wylądowaniu czeka nas jeszcze ponad godzinna podróż. Do wyboru mamy pociągi, autobusy i oczywiście taksówki, ale tę ostatnią opcję od razu odrzucam – ceny są bardzo wysokie. Zdecydowanie bardziej opłaca się skorzystać z pociągu lub autobusu. Z lotniska Stansted można złapać pociąg Stansted Express, który jedzie około 50 minut do centrum – cena przy wcześniejszej rezerwacji to około £10. Autobusy z National Express są tańsze, choć jadą dłużej – przy dobrej cenie online bilet kosztuje nawet £5. Sama najczęściej wybierałam właśnie autobus – głównie ze względu na budżet. Lotnisko Luton działa podobnie – również można stamtąd dojechać autobusem National Express, a ceny i czas przejazdu są zbliżone. Warto rezerwować bilety wcześniej online – wtedy można nieco zaoszczędzić.
Kiedy już jesteśmy w centrum Londynu, pozostaje kwestia poruszania się po mieście. Dobra wiadomość – jest to proste i wygodne. Dawniej niezbędna była karta Oyster, ale dziś wystarczy zwykła karta płatnicza z funkcją zbliżeniową. Wystarczy ją przyłożyć do czytnika przed wejściem do metra, w autobusie i gotowe – system sam nalicza opłatę za przejazd i zapisuje ją na koncie. Działa to identycznie jak Oyster, ale bez konieczności kupowania dodatkowej karty. Nie trzeba się też martwić o bilety – wystarczy mieć kartę w telefonie lub portfelu i można ruszać w drogę. Kiedy korzystasz z komunikacji miejskiej, warto też pamiętać o tzw. daily cap – system nie naliczy nam więcej niż dzienny limit, więc można spokojnie jeździć tyle, ile się chce. Trasy planuję zawsze z pomocą Google Maps – działa świetnie, pokazuje wszystkie połączenia, przesiadki i czasy dojazdów.
Ciekawostka: w Londynie nie trzeba kupować biletu na drogi autobus turystyczny, żeby zobaczyć miasto z piętrowego autobusu. Wystarczy wsiąść do zwykłego, miejskiego autobusu – na przykład na trasę numer 11. To połączenie, które prowadzi przez najważniejsze atrakcje turystyczne: St. Paul’s Cathedral, Trafalgar Square, Westminster, Big Bena i Chelsea. Za jedyne £1.75 możemy zobaczyć Londyn z góry, siedząc na przednim siedzeniu na górnym pokładzie – dokładnie tak, jak w klasycznym sightseeing tour i za ułamek ceny. Do tego w ciągu godziny można przesiąść się za darmo do innego autobusu, dzięki tzw. hopper fare.
Na koniec jeszcze coś dla tych, którzy lubią aktywny tryb zwiedzania – rowery miejskie Santander Cycles. Wypożyczenie kosztuje tylko £1.65 za 30 minut jazdy, a w całym centrum jest mnóstwo stacji. Można je znaleźć przez aplikację lub skorzystać z terminala przy stojaku. Trasy rowerowe są dobrze oznaczone, a jazda np. wzdłuż Tamizy czy przez Hyde Park to świetna alternatywa dla metra – świeże powietrze, widoki i wolność wyboru.
Jak widać, Londyn pod względem komunikacji naprawdę daje radę – wszystko działa sprawnie, a do tego jest intuicyjne nawet dla osób, które są tu pierwszy raz. Nie trzeba znać miasta na pamięć – wystarczy telefon, karta płatnicza i odrobina planowania. A potem już tylko chłoniemy atmosferę i podziwiamy to niezwykłe miasto.
Gdzie spać
Za mną już kilka noclegów w Londynie. Śmiało mogę powiedzieć: najbardziej polecam okolice Westminster – głównie ze względu na lokalizację. To idealna baza wypadowa. Do większości najważniejszych atrakcji można dojść pieszo: Big Ben, London Eye, Pałac Buckingham czy Trafalgar Square są właściwie „na wyciągnięcie nogi”. Nie trzeba kombinować z dojazdami, ale jeśli zapragniemy ruszyć gdzieś dalej – choćby do Notting Hill – to stację metra czy przystanek autobusowy znajdziemy „za rogiem”.
Westminster to też jedna z najlepiej utrzymanych dzielnic Londynu – elegancka, czysta, pełna ambasad, urzędów i budynków rządowych. Ma jednak swoją cenę. Noclegi w tej okolicy są zwykle droższe, więc jeśli zależy Ci na niższym budżecie, polecam dzielnicę Tooting, a konkretnie okolice stacji Tooting Broadway.
Tooting leży dalej od centrum (w 3. strefie), ale ma świetne połączenie metrem (Northern Line) i autobusem. Sama nocowałam tam już trzy razy i bardzo dobrze wspominam ten wybór. Po całym dniu zwiedzania można jeszcze wyskoczyć wieczorem na coś pysznego – Tooting Market to tętniący życiem, zadaszony targ z kuchnią z całego świata, a knajpek i barów z klimatem naprawdę tam nie brakuje. Jest lokalnie, autentycznie i zdecydowanie mniej turystycznie.
Nie podaję konkretnych noclegów, bo bywało różnie – z jednych byłam bardziej zadowolona, z innych mniej. W Londynie jakość noclegów potrafi szybko się zmienić. Dlatego zawsze polecam sprawdzanie opinii nie tylko przy rezerwacji, ale też tuż przed wyjazdem. Zdarzyło mi się, że przy rezerwacji opinie były świetne, a kilka dni przed wyjazdem pojawiły się nowe – i już mniej entuzjastyczne. Warto o to zadbać i cieszyć się bezproblemowym wyjazdem.
Londyn to miasto, które nie tylko zachwyca historią i kulturą, ale też daje mnóstwo możliwości do zwiedzania za darmo. Jeśli, tak jak ja, lubisz odkrywać nowe miejsca bez przepłacania, to mam dla Ciebie prawdziwą pigułkę atrakcji, które koniecznie musisz zobaczyć.
Ale Londyn to nie tylko muzea. Wystarczy wyjść na ulicę, żeby poczuć puls miasta i zobaczyć ikony, które stały się symbolem brytyjskiej stolicy. Spacer po Trafalgar Square z monumentalną kolumną Nelsona i pięknymi fontannami to świetny punkt startowy. Koniecznie zajrzyj pod Pałac Buckingham, gdzie możesz trafić na spektakl zmiany warty – to prawdziwa klasyka, którą warto zobaczyć na własne oczy. Kilka kroków dalej znajdziesz Houses of Parliament z charakterystycznym Big Benem – to jedna z najbardziej rozpoznawalnych wizytówek Londynu. Równie klimatycznie jest w okolicach Covent Garden, gdzie uliczni artyści, kawiarnie i sklepy tworzą atmosferę pełną życia i energii. Nie zapomnij też o spacerze po Millennium Bridge, który prowadzi prosto do imponującej katedry św. Pawła – widok z mostu na ten monumentalny budynek i na panoramę miasta jest naprawdę wart uwagi.
Dla miłośników natury i zieleni Londyn oferuje mnóstwo pięknych parków. Hyde Park to serce miejskiej zieleni, idealne miejsce na relaks po intensywnym zwiedzaniu. Sąsiadujące z nim Kensington Gardens to z kolei bardziej elegancka, pałacowa odsłona parku, gdzie można spotkać także słynną fontannę księżnej Diany. Nieco mniejszy, ale równie urokliwy jest St. James’s Park, położony tuż obok Pałacu Buckingham. Na północy miasta czeka na Ciebie Regent’s Park z pięknymi różanymi ogrodami i ogrodem zoologicznym. Jeśli szukasz nieco dalszych terenów zielonych, koniecznie wybierz się do Greenwich Park, gdzie możesz stanąć na południku zerowym i podziwiać przepiękne widoki na nowoczesną dzielnicę Canary Wharf. Warto też odwiedzić Hampstead Heath – to jedno z moich ulubionych miejsc na spacer, gdzie można poczuć się jak na wiejskiej łące, a z punktu widokowego Parliament Hill rozciąga się oszałamiająca panorama Londynu.
A teraz coś specjalnego dla tych, którzy chcą zobaczyć miasto z góry. Sky Garden to wyjątkowy, zielony taras widokowy na 35. piętrze budynku „Walkie Talkie”. Wstęp jest darmowy, ale trzeba pamiętać o wcześniejszej rezerwacji online – warto to zrobić z wyprzedzeniem. Jeśli szukasz bardziej kameralnego miejsca na zachód słońca i piękne widoki, polecam Primrose Hill – niewielkie wzgórze na północ od centrum, które oferuje widok na panoramę miasta w zupełnie innym klimacie.
Na koniec coś dla fanów klimatycznych dzielnic i lokalnego życia. Camden Town to prawdziwa mieszanka stylów, kolorów i kultur – targi, muzyka na żywo, graffiti i mnóstwo knajpek z jedzeniem z całego świata. Z kolei Notting Hill to miejsce, które pokochałam za niepowtarzalny klimat, kolorowe domy i słynny Portobello Market – szczególnie w soboty, kiedy ulice tętnią życiem i można kupić dosłownie wszystko, od antyków po świeże owoce.
Londyn to miasto, które potrafi zaskoczyć – czasem na plus, czasem mniej – ale z pewnością warto je dobrze zaplanować, żeby wyciągnąć z pobytu jak najwięcej. Jeśli macie swoje sprawdzone miejsca, transportowe triki albo ulubione londyńskie knajpki – koniecznie dajcie znać w komentarzach. Chętnie poczytam też, co Was najbardziej zaskoczyło podczas wizyty w tym mieście.
A jeśli wpis się przydał – będzie mi miło, jeśli zostawicie po sobie ślad.
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
ZAJRZYJ RÓWNIEŻ
Jezioro Como - nocleg, miejscówki, transport
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Karnawał w słonecznej Bazylei - plan, noclegi, transport
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Komentarze
Prześlij komentarz