Polecane
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Surowy Bukareszt, ale czy nie warty odwiedzenia?
Bukareszt to miasto, o którym krążą legendy jako o „Paryżu Wschodu”. Na pierwszy rzut oka miasto nie jest zbyt kolorowe i ma swój specyficzny, surowy klimat. Jednak to właśnie w tych szarych uliczkach ukryte są miejsca, które absolutnie zachwycają.
Z jednej strony monumentalna architektura, jak Łuk Triumfalny czy ogromny Parlament, a z drugiej – niezwykle klimatyczne kawiarnie i miejsca stworzone dla fanów designu. Będzie o gorącej czekoladzie w otoczeniu dzieł Van Gogha, o najpiękniejszej księgarni w tej części Europy i o tutejszym jedzeniu, które potrafi zaskoczyć.
Jak dotrzeć i poruszać się po mieście
Do Bukaresztu najwygodniej dostaniecie się samolotem. Z Polski (głównie z Warszawy) latają bezpośrednio linie LOT oraz Wizz Air. Lądujecie na lotnisku Otopeni (OTP), które jest oddalone o około 17 km od centrum.
Z lotniska do miasta macie dwie fajne opcje:
Pociąg: To najszybsza opcja. Odjeżdża prosto spod terminala i w około 20-25 minut dowiezie Was do głównego dworca Gara de Nord. Bilet kosztuje grosze i możecie go kupić w automacie lub zbliżeniowo w pociągu.
Autobus (linia 100): Dawniej znany jako 783. Kursuje całą dobę i dowiezie Was bezpośrednio do samego centrum (np. na Piata Unirii).
Bukareszt jest ogromny i dość rozciągnięty, więc nogi mogą szybko odmówić posłuszeństwa. Zwłaszcza moje po złamaniu. Oto jak najlepiej ogarnąć logistykę:
Uber i Bolt: To mój numer jeden w tym mieście. Są bardzo tanie (często wychodziło korzystniej niż dwa bilety na komunikację) i ratują życie, gdy nie chcecie tracić czasu na szukanie przystanków. Kierowcy są zazwyczaj bardzo mili i bez problemu dogadacie się po angielsku. Jeden z kierowców był zachwycony jenym z polskich filmów na Netxlixie - Furiozą...
Metro: Bardzo sprawne, ma 4 linie i dowiezie Was do większości atrakcji. Bilety kupuje się na liczbę przejazdów (np. na 2 lub 10 przejazdów), co jest mega wygodne. Uwaga: stacje bywają głębokie, więc przygotujcie się na długie ruchome schody!
Spacerem: Po samym Starym Mieście (Lipscani) poruszajcie się wyłącznie pieszo. To tutaj kryją się te wszystkie fotogeniczne uliczki i kawiarnie.
Hulajnogi: Podobnie jak w Polsce, na każdym kroku znajdziecie Lime czy inne wypożyczalnie – fajna opcja na szybki podjazd pod Łuk Triumfalny.
Co zwiedzić
Miasto kontrastów, gdzie monumentalna architektura miesza się z nowoczesnym designem i klimatycznymi kawiarniami. Oto moja lista miejsc, które warto odwiedzić (i zjeść!):
Baza wypadowa: Hotel Ramada – Jeśli szukacie idealnego miejsca na nocleg, bardzo polecam ten hotel. Ma w sobie wszystko, czego potrzeba do relaksu po całym dniu chodzenia: siłownię, duży basen, sauny i jacuzzi. To był strzał w dziesiątkę!
Łuk Triumfalny (Arcul de Triumf) – Mniejszy brat tego paryskiego, ale równie fotogeniczny. Stoi dumnie przy jednej z głównych arterii miasta i przypomina o czasach, gdy Bukareszt aspirował do bycia europejską stolicą stylu.
Pałac Parlamentu – To absolutny kolos, którego nie da się przeoczyć. Choć planowaliśmy, to wreszcie nie weszliśmy do środka, ale samo zobaczenie go z zewnątrz daje wyobrażenie o ogromnej skali tego budynku. Robi piorunujące, choć nieco przytłaczające wrażenie.
Ateneum Rumuńskie (Ateneul Român) – To chyba najpiękniejszy i najbardziej elegancki budynek w mieście. Ta sala koncertowa wygląda jak świątynia sztuki. Nawet jeśli nie wybieracie się na koncert, warto zobaczyć go z zewnątrz i zrobić zdjęcia przy charakterystycznych kolumnach.
Księgarnia Cărturești Carusel – To miejsce to totalny raj dla fanów książek i estetycznych wnętrz. Wielopoziomowa księgarnia z białymi, kręconymi schodami to idealny spot na zdjęcia. Zasada jest prosta: „A sobie wejdę na schody, a Ty zrób mi zdjęcie” – i macie gotową pamiątkę z wyjazdu!
Pasajul Macca-Vilacrosse – Ukryty pasaż nakryty żółtym, szklanym dachem. Ma niesamowity klimat, trochę orientalny, trochę paryski. Znajdziecie tam mnóstwo kawiarni i miejsc z shishą. Nawet w pochmurny dzień dzięki żółtemu szkłu wygląda, jakby zawsze świeciło tam słońce.
Ulica z parasolkami (Pasajul Victoria) – Klasyk z Instagrama! Kolorowe parasolki zawieszone nad wąską uliczką to szybki punkt na trasie, ale dodaje miastu trochę kolorów, których momentami mu brakuje.
Grand Cafe Van Gogh – Moje ulubione miejsce na chwilę oddechu. Możecie tam wypić gorącą czekoladę z widokiem na dzieła inspirowane twórczością Vincenta. Wnętrze jest wypełnione sztuką, co tworzy niesamowity, artystyczny klimat.
Calea Victoriei – Najstarsza i najbardziej reprezentacyjna ulica Bukaresztu. Warto przejść się nią na dłuższy spacer – znajdziecie tu luksusowe sklepy, piękne pałace, ale też ciekawe murale i nowoczesne kawiarnie.
Caru' cu Bere – Na tradycyjny rumuński obiad koniecznie wybierzcie się tutaj. Jadłam tam pyszną ciorbę (tradycyjną zupę), która rozgrzewa i smakuje wybitnie w tych historycznych wnętrzach.
French Revolution – Skusiliśmy się tu na eklery, o których krążą legendy. Były naprawdę dobre, ale muszę być szczera: jadłam lepsze w Poznaniu! Niemniej jednak, warto spróbować i ocenić samemu.
Park Herăstrău (Król Michał I) – Jeśli poczujecie przesyt betonem, uciekajcie tutaj. To ogromny park wokół jeziora, położony tuż obok Łuku Triumfalnego. Można wypożyczyć łódkę albo po prostu pospacerować.
Klimat miasta – Trzeba przyznać, że Bukareszt nie jest najbardziej kolorowym miastem, w jakim byłam. Ma w sobie dużo szarości i betonu, ale to właśnie odkrywanie tych perełek designu i sztuki ukrytych wewnątrz budynków sprawia, że zwiedzanie go jest tak ciekawe.
Ciekawostki
- „Paryż Wschodu” – Stolica Rumunii przed II wojną światową była nazywana „Małym Paryżem” ze względu na swoją elegancką architekturę, szerokie bulwary i fakt, że elity miasta mówiły głównie po francusku. Do dziś w mieście stoi replika Łuku Triumfalnego (Arcul de Triumf), który upamiętnia zwycięstwo Rumunii w I wojnie światowej.
Najcięższy budynek świata – Pałac Parlamentu w Bukareszcie, zbudowany z polecenia dyktatora Nicolae Ceaușescu, to absolutny kolos. Jest tak ciężki, że każdego roku zapada się w ziemię o ok. 6 milimetrów. Do jego budowy zużyto m.in. milion metrów sześciennych marmuru i 3500 ton kryształu. To drugi co do wielkości budynek administracyjny świata (po Pentagonie).
Ukryte kościoły – Podczas wielkiej przebudowy miasta w latach 80. wiele zabytkowych kościołów miało zostać zburzonych. Aby je uratować, inżynierowie... przesunęli je na specjalnych szynach w głąb podwórek i zasłonili blokami mieszkalnymi. Do dziś można je znaleźć ukryte w nietypowych miejscach w centrum.
Księgarnia-marzenie – W starym mieście znajduje się Cărturești Carusel, uważana za jedną z najpiękniejszych księgarni na świecie. Mieści się w odrestaurowanej XIX-wiecznej kamienicy, ma sześć pięter, białe, kręcone schody i przypomina bajkowy pałac pełen książek.
Największe centrum termalne w Europie – Na obrzeżach Bukaresztu znajduje się Therme București – ogromny kompleks basenów termalnych i ogrodów botanicznych pod dachem. Rosną tam setki palm sprowadzonych z całego świata, co sprawia, że nawet w środku zimy można poczuć się tam jak na tropikalnej wyspie.
Stolica Rumunii to miejsce, które nie kokieteruje turystów na każdym kroku – trzeba je po prostu polubić za to, jakie jest: autentyczne i nieco surowe. Choć nie każdemu przypadnie do gustu ten specyficzny klimat, to ukryte w nim kawiarnie i perełki designu sprawiają, że warto dać mu szansę.
Wracam z masą zdjęć, wspomnieniem pysznej ciorby i kolejną lekcją, że najciekawsze miejsca często kryją się tam, gdzie na pierwszy rzut oka ich nie widać. Jeśli szukacie nieoczywistego kierunku z pazurem, dopiszcie to miasto do swojej listy!
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
ZAJRZYJ RÓWNIEŻ
Jezioro Como - nocleg, miejscówki, transport
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Karnawał w słonecznej Bazylei - plan, noclegi, transport
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Londyn na weekend lub 4 dni - mój plan, transport, noclegi
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Komentarze
Prześlij komentarz